fbpx

Aleksandra Jachtoma

“Gdybym była mężczyzną, byłoby łatwiej” … 

Aleksandra Jachtoma udzieliła wielu wywiadów, budując tym samym schemat własnej ideologii twórczej. 

Wiele dekad malarskich kreacji, dziesiątki wystaw, pozytywnych recenzji wybitnych krytyków sztuki nie przełożyło się na zawrotne ceny prac.  Normalizacja kwot nastąpiła kilka lat temu, jednak to wiek nie wielkość malarskich bytów spowodowała to inwestycyjne zjawisko. 

To nie miało, być tak. 

Wyraźny trend ku czystej nasiąkniętej wielobarwnością formie, osadził twórczość Jachtomy u szczytu wspólnie ze Stażewskim czy Gierowskim. W procesie zabrakło jednego pierwiastka: przynależności płciowej.  

Jachtoma była tego świadoma, tak jak wiele artystek XX wieku, niejednokrotnie nawiązując do problemu. 

Więcej pracy, poszukiwań i własnych schematów, po latach, zintegrowało proces ekonomiczny z wielkością kulturową.  

Kobiecość stała się obusieczną bronią. 

Negatywne reperkusje w aspekcie dóbr materialnych jako negatywne zjawisko, napędzały pęd ku wybitności. Praca z kolorem, będącym materią w aranżacjach malarskich, sprzyjała rozwojowi nowych obiektów. To kobiecość stała się kluczem w procesie nadchodzących zmian. 

Kobieta jest wrażliwsza, czuje barwy, rozróżnia ich setki, potrafi je zmodyfikować, zestawić i przypisać do danych odczuć. Proste, dekadenckie obrazy Jachtomy, to wieloletnia praca nad odcieniami życia. 

Obraz w jednym kolorze, bez wyraźnej figuracji nie jest żadnym odkryciem. 

A jednak jest! 

Praca nad każdym dziełem, nie trwała chwili, to był proces. Suma indywidualnych odczuć, wydarzeń toczących się w oddali i utleniania barwy. 

Sama mówi: “Nad kolorem trzeba pracować tak długo, aby stał się powietrzem” 

Po latach działań opartych na tej wypowiedzi widzimy twórczość kobiety niezależnej. 

Artystki, tworzącej wbrew komercyjnym schematom, malarki niedoścignionej, ale jednak kobiety.